Strona główna > Smutne chwile > Rabka Zdrój – BADANIA

Rabka Zdrój – BADANIA

. . . jesteśmy już w domu.

Usia śpi, jest niespokojna, pojękuje. Pojawił się stan podgorączkowy.

Wcale Mnie to nie dziwi, zważywszy na to, czego dzisiaj doświadczyła.

Jestem tuż obok Niej. Myśli kłębią się w Mojej głowie nie dając odpocząć.

Nie mam sił już o tym wszystkim myśleć.

Nie wiem jak sobie z tym radzić.

NIE MAM SIŁ NA NIC!!!

Jadąc tam wiedziałam, że coś będzie nie tak. U Nas zawsze jest nie tak, My zawsze dostajemy złe wiadomości 😦

Niech to diabli!!! Moje pesymistyczne przewidywania po raz kolejny się sprawdzają 😦

Ale – od początku.

Byliśmy dzisiaj z małą na badaniach w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Rabce.

Wstaliśmy bardzo wcześnie bo na 8:00 musieliśmy być już na miejscu, a z Krakowa do Rabki, no . . . troszkę się jedzie.

Najpierw Izba Przyjęć. Po załatwieniu wszelkich formalności zostajemy skierowani do gabinetu dr.Pogorzelskiego.

Nie czekamy długo, mamy szczęście bo za Nami ustawia się spora kolejka oczekujących 🙂 Chociaż tyle 🙂

Z gabinetu, z naręczem skierowań, udajemy się na RTG klatki piersiowej.

Tam Usia daje popis walki obronnej za wszelką cenę starając się uniemożliwić założenie kamizelki ochronnej, ostatecznie wszystko robię na siłę 😦

Kiedy trzymam Jej rączki,wrzeszczy wniebogłosy więc napewno, tata cwaniak czekający na korytarzu, Ją słyszy!!! Zresztą, nie tylko On, bo zapewne cały oddział również.

To, co najgorsze, niestety przed Nami 😦

BRONCHOSKOPIA

Dla niewtajemniczonych – badanie to polega na oglądaniu kolejno wnętrza nosa, gardła, krtani, tchawicy i oskrzeli obu płuc za pomocą urządzenia zwanego bronchoskopem.

W przypadku Wiktorii zabieg przeprowadzany był pod znieczuleniem ogólnym, prościej – mała była usypiana.

Mogłam wejść na salę zabiegową, pozostałam tam do czasu utraty świadomości przez Uśkę.

I znowu wszystko na siłę 😦

Inhalacja leku przez maskę wymagała unieruchomienia Wiki, trzymałam Ją jak tylko mogłam, jak najdelikatniej mogłam 😦

Nie wiem ile to trwało . . . 30  40  60 sekund . . . wyszłam stamtąd ze łzami w oczach, słowa pielęgniarki ledwo do Mnie dotarły: POPROSIMY PAŃSTWA PO ZAKOŃCZENIU BADANIA. Nie miałam siły Jej odpowiedzieć, łzy cisnęły Mi się do oczu, nie mogłam oddychać 😦

Te 20 minut w poczekalni ………. trauma!!!!!!!!! Słyszeliśmy wszystko, pulsoksymetr, rozmowy lekarza z pielęgniarkami, okropny kaszel Wiki i to wstrętne odsysanie wydzieliny z dróg oskrzelowych.

Nagle słyszę pielęgniarkę: MAMA, PROSZĘ WEJŚĆ!!! Biegnę do małej, wybudza się momentalnie.

Ma poranione wargi 😦 Biorę Ją na ręce, przytulam . . . Hubert okrywą Ją kurtką, w końcu jest z Nami!!!

Na szczęście pełen zakres badań morfologicznych, wszelkie wymazy – to wszystko zostało pobrane w trakcie trwania znieczulenia.

Pierwsze słowa lekarza po wykonaniu bronchoskopii nie wróżą niczego dobrego 😦 Mamy się z Nim jeszcze spotkać za jakiś czas w gabinecie, na razie zostajemy w poczekalni i obserwujemy Usię, mała jeszcze raz zasypia, oddycha spokojnie, po przebudzeniu pije, przełyka bez trudu …………. idziemy więc na podsumowującą rozmowę do dr. Pogorzelskiego.

Myślę sobie: Jezu, jak bardzo chciałabym usłyszeć coś pocieszającego.

W zamian za to mam:

TO STAN NIEPRAWIDŁOWY

ZA DUŻO ZALEGAŃ JAK NA JEJ WIEK

STAN ZAPALNY W OSKRZELACH SPOWODOWANY NAJPRAWDOPODOBNIEJ ZAKAŻENIEM BAKTERYJNYM

Co za tym idzie:

ZWIĘKSZONA ILOŚĆ INHALACJI

ZWIĘKSZONA ILOŚĆ SESJI DRENAŻOWYCH

ZMIANA DAWKOWANIA WITAMIN

NOWY LEK KOSZTUJĄCY JEDYNIE 2800 ZŁ MIESIĘCZNIE (DZIĘKI BOGU DOSTĘPNY ,,JESZCZE,, ZA OPŁATĄ RYCZAŁTOWĄ – CIEKAWE JAK DŁUGO?)

Na wyniki badań mikrobiologicznych pobranych w trakcie trwania bronchoskopii czekamy do piątku, jeśli będzie to PSEUDOMONAS, o którym wcześniej pisałam to mamy hmmmmmmm spory problem bo z tego zakażenia niezwykle trudno się wyleczyć, a bakteria ta znacznie przyspiesza postęp choroby i niszczy układ oddechowy 😦

Czy choć raz, jeden jedyny cholerny raz nie może być dobrze?!!!! Nie może być tak, że wyjdę od lekarza i usłyszę, jest ok, nic nie zmieniamy, nic się nie dzieje???!!!

Nie wiem czy jestem na tyle silna aby znieść to wszystko, na tyle silna żeby patrzeć jak Moje dziecko musi przez to przechodzić!!!!!

Boże, pozwól Mi wziąść to na siebie . . .

Reklamy
  1. 12 lutego 2012 o 18:25

    Mam nadzieję ,że to jest najczarniejszy scenariusz jaki mnie czeka z moim synkiem . Wybieram się tam 27 lutego b.r i jestem trochę przerazona. Albert ma 1,5 roku i już wiem jak wygląda szpital , bo on jest wiecznie chory , krtań, oskrzela ,itp jak miał 7 mcy to wziął 14 zastrzyków bo nie było już na niego rady . Przeszliśmy już nawet badania na sepsę . Ale moja odpornośc też ma swoje granice, a jego wrzask przez pół godziny to nie na moje nerwy a do tego jeszcze sam fakt że nie ma szans na wbicie weflona , to sama już prosiłam , żeby w głowę wbijali bo nogi i ręce posiniaczone i nic- nie ma szans na wbicie . Wiem co to usypianie dziecka bo starszy syn miał zabieg na przepuklinę i wiem jak to jest zabrać dziecko wpół przytomne na ręce i do domu . Uciec do domu ale ten strach ,żeby mu nic nie było , bo co ja zrobię w domu – całe szczęście, że pielęgniarka mieszka po sąsiedzku .
    Najgorszemu wrogowi nie życzę , tej godziny niepewności czy dziecko się obudzi . Jasna cholera , anestezjolog sie pyta czy dziecko jest na coś uczulone a, ja nie wiem jak on zareaguje na lek bo nigdy mu go nie dawałam . Podpisywanie zgód na przetaczanie itp. itd ja wiem że lekarze inaczej do tego podchodzą, ale wyobraźnia działa.
    Ale jak przeczytałam co się tam dzieje – w tej Rabce to nie wiem czy starczy mi sił – jadę tam sama bo mój mąż zostaje na zabieg przepukliny i jakby co to jestem sama , a dodatkowo jeszcze on .
    Skąd mamy tyle siły ,żeby to wytrzymywać , najbardziej się boję tej bezsilności jak zabieraja ci dziecko z rąk na katusze i nic nie można zrobić – jak ja bym poszła za niego .
    Ale wieczna krtań i sterydy żeby tylko dotrwać do rana ???????????????? chyba nie jest lepszym rozwiązaniem .

    Podziwiam mamy których dzieci mają gorsze problemy , chociaż tak naprawdę nie wiadomo na kogo trafi . Przeraża mnie to !!!!!!!!!!!!!!!!!

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: