Strona główna > Radosne chwile > Kamizelkę mam różową hop sa sa ;-)

Kamizelkę mam różową hop sa sa ;-)

Stało się, mamy kamizelkę 😉 Dzięki pomocy wielu życzliwych ludzi i wielkiemu samozaparciu Kasi udało nam się kupić to „coś” co się nadyma, wibruje i powoduje że Usia wydaje z siebie śmieszne dźwięki podczas drenażu 😉 A wygląda to tak:

THE VEST


Cała kamizelka zapakowana do wielkiej torby waży całkiem sporo bo blisko 14kg (uwaga!! „urywa” ręce dużo lepiej i szybciej niż pełne przedświątecznych zakupów siatki z Tesco, Reala czy innego hipermarketu 😉 ). Całość sprawia wrażenie solidnie wykonanego sprzętu. Jedyne elementy, o które można się obawiać to rurki doprowadzające powietrze do kamizelki, które siłą rzeczy kiedyś pewnie się zużyją. Zastanawiam się też nad żywotnością samej sprężarki. Boję się że sprzęt przestanie być wystarczająco wydajny dużo wcześniej niż się na to nastawiamy. Nie wydaje mi się żeby miał nam służyć już do samego końca (???? żałuję że nie zapytałem o to lokalnego dystrybutora bo widmo wymiany tego sprzętu na nowszy będzie mi spędzał sen z powiek przez najbliższe lata 😉 ). Kamizelka podłączana do sprężarki jest idealnie dobrana do naszej Usi 😉 Bo Usia przecież bardzo lubi różowy kolor 😉

Najważniejsze pytanie jest takie: co się zmieniło w naszym życiu po kupnie kamizelki ? Pod pewnymi względami nic a pod innymi bardzo dużo.
Nic nie zmieniło się (przynajmniej na razie) pod względem efektywności samego drenażu. Na obecną chwilę nie wydaje mi się żeby kamizelka zwiększyła ilość wydalanego z płuc śluzu. To mnie martwi, i to bardzo, bo o ile zdawałem sobie sprawę że sama kamizelka nie jest żadnym cudownym lekiem na to całe „mukowiscydowate” zło to jednak po cichu liczyłem na to że będzie jednak chociaż odrobinę lepiej. Pozostaje jeszcze mała nadzieja że efekty jednak przyjdą ale z czasem jak uda nam się ostatecznie dopasować dla Usi najlepsze parametry częstotliwości drgań i ciśnienia powietrza.
Na razie korzystamy z takich ustawień:
częstotliwość: start 5Hz koniec 13Hz
ciśnienie: start 2 koniec 3
czas: 20 min

Pamiętam że mam gdzieś zapisane z ostatnich warsztatów zalecane przez różne światowe ośrodki ustawiania więc muszę to odnaleźć i jeszcze raz na to zerknąć.

A co się zmieniło ? A zmieniło się samo nastawienie naszego małego misia do drenażu. Dawniej oklepywanie ręką było koszmarem zarówno dla nas jak i dla Wiktorii. A teraz ? A teraz jest uśmiech na twarzy i ani jednej łzy na policzku 😉 Wbrew pozorom to bardzo ważna zaleta kamizelki, dziecko musi mieć ochotę na drenaż, musi go chcieć na równi z nami, musi z nami współpracować. Jeżeli jest przeciwko nam to nie ma szans na żaden sukces.
Inną zaletą kamizelki jest też pewność że każdy drenaż jest wykonany w założonym czasie, z założoną siłą i z równą „jakością”. Dawniej drenaż bywał lepszy i gorszy w zależności od tego kto go w danym momencie wykonywał i kto miał więcej sił a teraz jest zawsze dokładnie taki sam.

A na koniec informacja, która interesuje zapewne nie jedną osobę czytającą ten blog.
KOSZTY:
całość (torba+sprężarka+kamizelka): 29 tys zł (taki mały i wcale nie najgorszy samochodzik 🙂 )

koszt wymiany w przyszłości kamizelki na większą (to tak orientacyjnie bo dokładnie jeszcze sam nie wiem): 1 tys zł (???)

Podsumowując jest to bardzo drogi sprzęt, a czy warty tych wszystkich starań i nerwów ?
Gdyby był dla mnie to powiedziałbym że nie ale że jest dla mojej kochanej Usi to powiem że
TAK!!

PS. i jeszcze raz dziękujemy wszystkim, którzy nam pomogli w zdobyciu tego sprzętu 😉

Reklamy
Kategorie:Radosne chwile Tagi: , ,
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: