Jest nerw!!! :)

8 Grudzień 2016 Dodaj komentarz

Bynajmniej, udowadniać niczego nie chcę, a raczej wyładować się . . . uspokoić pisząc . . . a nuż odrobina zrozumienia z którejś strony przyjdzie😉

Więc tak, zapierdzielam jak dziki osioł, rzec można kilka etatów z powodzeniem ogarniam bo przecież i matką jestem

i księgową

i sprzątaczką

i kucharką

i rehabilitantem

i od czasu do czasu psychologiem – gdy dziecko ni cholery nie słucha, ćwiczyć nie chce i generalnie bunt na całego

o! i lekarzem jeszcze, gdy przez kilka nocy z rzędu walczę z gorączką, wymiotami i innymi, ledwo zipiąc bez kilku chociażby godzin snu . . .

etc.

etc.

Nie chcę też pisać czy mam gorzej czy lepiej od Innych. Nigdy tego nie porównywałam. Każdy swoje obowiązki ma, wykonać musi, koniec.

Mam tak jak sobie poukładałam albo raczej tak, jak sobie zorganizowałam.

Jeszcze jakiś czas temu z tą organizacją to słabo było😉 . . . coś zawsze do zrobienia zostawało . . . albo nawet więcej niż coś . . .

Ale teraz lepiej, znacznie lepiej, zdarza się, że wieczorem wolna godzina na czytanie się znajdzie😉 I na siłownię też😉 Hmm, robię więc w tej organizacji zdecydowane postępy.

Wg niektórych mogłabym jeszcze szybciej i intensywniej latać ze ścierą i ogarniać nieogarnięte . . . tyle, że nie mam najmniejszego zamiaru przekonywać Kogokolwiek do tego, że ja ,,N-I-E siedzę w domu,,!!!

Tak, będąc diabelsko pewną siebie (jak mi z tym dobrze!!!) mam w głębokim poważaniu kiedy Ktoś myśli, że nie robię nic innego jak tylko popijam Lavazzę od czasu do czasu stukając w klawiaturę laptopa w celu zarobienia na chleb.

W tym czasie moja córka siedzi cicho jak mysz pod miotłą i zajęta lalkami Barbie ani razu nie podejdzie do mnie i nie powie: ,,nudzę się,,

,,jestem głodna,,

i tym podobne.

Taaa . . .

Szlak mnie dziś jasny trafił gdy usłyszałam: ,,ON PRACUJE,, ma mieć więc święty spokój i czas na zebranie sił aby przetrwać kolejny dzień w pracy . . . w związku z tym zajęcie się osobiście posiadanym dzieckiem nie wchodzi w grę!!!

Uściślając, nie pojmuję dlaczego niania na etacie ma i składki

i pieniądze

i szacunek

a mama pozostająca z dzieckiem w domu ani ani z tych trzech😦

Żal mi tego, że kobieta wychowująca dziecko nie otrzymuje za swoją pracę wynagrodzenia. Poza tym oczywistym w postaci czułości, przytulania i cudnych poranków z dzieckiem . . . mogłabym tak wymieniać bez końca . . .

Podkreślam jedną rzecz!!!

My kobiety, wykonujemy jedną z najważniejszych prac świata, nie ujmując tutaj oczywiście pracującej płci męskiej utrzymującej dom!!!

W codziennej bieganinie, pomiędzy przedszkolem, a domem . . . pomiędzy gotowaniem, a praniem robimy coś , co większości, bywa, że umyka . . . wychowujemy dziecko . . . uposażamy młodą istotę w wiedzę, umiejętności życiowe i serce tak by na samym końcu etatu puścić w świat . . .

Dlatego też i Nam, po całym dniu ciężkiej pracy, od czasu do czasu należy się odpoczynek . . .

Kategorie:Przemyślenia

Wspinaczkowa przygoda

23 Październik 2016 Dodaj komentarz

Super zabawa i pozytywna energia, kilkanaście przeszkód do pokonania – istne szaleństwo!!!🙂

Buzie uśmiechnięte, dziewczyny szczęśliwe . . . i o to właśnie chodzi!!!🙂

 

Kategorie:Radosne chwile

982m n. p. m.

4 Sierpień 2016 Dodaj komentarz

. . . dużo pisać nie trzeba.

Wchodzę coraz wyżej i jest coraz piękniej!!!

Kategorie:Radosne chwile, Wakacje

843m n. p. m.

2 Sierpień 2016 Dodaj komentarz

Beskid Sądecki i Bereśnik, plan na dziś wykonany!!!

Kolejnych, ponad 10 kilometrów za Mną!!!

Ach, noi w drodze powrotnej Bryjarka (679m n. p. m.) i górujący na niej, oświetlany nocą, chyba wszystkim turystom znany, krzyż.

Zmęczona, usnęłam w zaledwie minutę . . .

Kategorie:Radosne chwile, Wakacje

Muzeum Czerwony Klasztor – Słowacja

1 Sierpień 2016 Dodaj komentarz

Postaram się, w ogromnym skrócie, przybliżyć historię tego miejsca. Jest ona na tyle ciekawa, że nawet moja siedmioletnia córka nie odchodziła od przewodnika słuchając każdego Jego słowa.

Uczciwie nie sięgnę do Wikipedii😉 Obiecuję😉

Historia Czerwonego Klasztoru to dzieje dwóch zakonów w Kościele rzymskokatolickim – kartuzów i kamedułów.

Został on ufundowany przez węgierskiego możnowładcę jako część kary za popełnione morderstwo. Miał On wznieść 6 klasztorów i zamówić kilka tysięcy mszy za spokój duszy zmarłego.

Nazwa klasztoru pochodzi od koloru ścian, które z upływem czasu zatynkowano. Czerwone pozostały już tylko dachy budowli.

Legenda natomiast głosi, że to z ,,rozlanej na krużgankach krwi,, wzięła się nazwa tego miejsca . . . Czerwony Klasztor na przestrzeni lat zmagał się bowiem z ciągłymi najazdami rabusiów i husytów.

Mnich Cyprian to najbardziej znany mnich z Czerwonego Klasztoru – był lekarzem, aptekarzem, uprawiał zioła, z których sporządzał leki. Jego największe dzieło to zielnik, który zachowany do dziś podziwiać możemy w klasztornym muzeum.

W świetle nowych reform społecznych, w drugiej połowie XVIII wieku, zakon kamedułów został zniesiony, uznano go za bezużyteczny.

Mnisi prowadzili bowiem pustelniczy tryb życia, tworząc zakon głównie kontemplacyjny. Wraz ze śmiercią ostatniego przeora miejsce to przestało pełnić jakąkolwiek funkcję.

Dziś możemy je zwiedzać i zapewniam, to piękne na swój sposób miejsce i burzliwa historia z nim związana, którą warto, choć w odrobinie znać.

Dodatkową atrakcją dla zwiedzających są pokazy sokolnicze.

W czasie pokazu oglądamy poszczególne ptaki, sokolnicy opowiadają o nich i przybliżają tajniki sztuki sokolniczej.

Loty ptaków i sam pokaz dostarczają niezapomnianych wrażeń!!! A na sokolnictwo, a więc polowanie z ptakami łowczymi, zaczynamy patrzeć zupełnie innym okiem . . .

W centrum szczawnickiego zdroju

31 Lipiec 2016 Dodaj komentarz

Plac Dietla to centrum uzdrowiska, warto zawędrować w to miejsce by poznać prawdziwy klimat Szczawnicy . . .

Kategorie:Radosne chwile, Wakacje

722m n. p. m.

30 Lipiec 2016 Dodaj komentarz

Skoro miłość do gór po mami odziedziczyłam i nieopacznie, w przypływie ekscytacji pięknymi widokami podczas jednej z wędrówek do tego się przyznałam, chodzić teraz muszę kiedy tylko się da i gdzie tylko to możliwe😉

Mama na chwilę wytchnienia bynajmniej nie pozwala, myśląc chyba, że Pieniny ot tak, w dwa tygodnie przewędrujemy😉

Bywa niepohamowana i pomimo moich starań, nad Grajcarkiem udaje się przesiedzieć ledwie dwie przedpołudniowe godziny, po których ZDOBYWAĆ zaczynamy wszystko co dokoła😉

Dziś Małe Pieniny i PALENICA, a więc łowiecki dające się zagłoskoć, jak to górol powiedzioł😉 i letni tor saneczkowy na którym mama pokonywała lęk przed prędkością nadmierną🙂

Słowem brak nudy i totalne szaleństwo🙂 A że na szczycie zawsze jakieś dmuchańce się znajdą . . . cóż, to tylko lepiej, prawda?😉

Kategorie:Radosne chwile, Wakacje