982m n. p. m.

4 Sierpień 2016 Dodaj komentarz

. . . dużo pisać nie trzeba.

Wchodzę coraz wyżej i jest coraz piękniej!!!

Kategorie:Radosne chwile, Wakacje

843m n. p. m.

2 Sierpień 2016 Dodaj komentarz

Beskid Sądecki i Bereśnik, plan na dziś wykonany!!!

Kolejnych, ponad 10 kilometrów za Mną!!!

Ach, noi w drodze powrotnej Bryjarka (679m n. p. m.) i górujący na niej, oświetlany nocą, chyba wszystkim turystom znany, krzyż.

Zmęczona, usnęłam w zaledwie minutę . . .

Kategorie:Radosne chwile, Wakacje

Muzeum Czerwony Klasztor – Słowacja

1 Sierpień 2016 Dodaj komentarz

Postaram się, w ogromnym skrócie, przybliżyć historię tego miejsca. Jest ona na tyle ciekawa, że nawet moja siedmioletnia córka nie odchodziła od przewodnika słuchając każdego Jego słowa.

Uczciwie nie sięgnę do Wikipedii😉 Obiecuję😉

Historia Czerwonego Klasztoru to dzieje dwóch zakonów w Kościele rzymskokatolickim – kartuzów i kamedułów.

Został on ufundowany przez węgierskiego możnowładcę jako część kary za popełnione morderstwo. Miał On wznieść 6 klasztorów i zamówić kilka tysięcy mszy za spokój duszy zmarłego.

Nazwa klasztoru pochodzi od koloru ścian, które z upływem czasu zatynkowano. Czerwone pozostały już tylko dachy budowli.

Legenda natomiast głosi, że to z ,,rozlanej na krużgankach krwi,, wzięła się nazwa tego miejsca . . . Czerwony Klasztor na przestrzeni lat zmagał się bowiem z ciągłymi najazdami rabusiów i husytów.

Mnich Cyprian to najbardziej znany mnich z Czerwonego Klasztoru – był lekarzem, aptekarzem, uprawiał zioła, z których sporządzał leki. Jego największe dzieło to zielnik, który zachowany do dziś podziwiać możemy w klasztornym muzeum.

W świetle nowych reform społecznych, w drugiej połowie XVIII wieku, zakon kamedułów został zniesiony, uznano go za bezużyteczny.

Mnisi prowadzili bowiem pustelniczy tryb życia, tworząc zakon głównie kontemplacyjny. Wraz ze śmiercią ostatniego przeora miejsce to przestało pełnić jakąkolwiek funkcję.

Dziś możemy je zwiedzać i zapewniam, to piękne na swój sposób miejsce i burzliwa historia z nim związana, którą warto, choć w odrobinie znać.

Dodatkową atrakcją dla zwiedzających są pokazy sokolnicze.

W czasie pokazu oglądamy poszczególne ptaki, sokolnicy opowiadają o nich i przybliżają tajniki sztuki sokolniczej.

Loty ptaków i sam pokaz dostarczają niezapomnianych wrażeń!!! A na sokolnictwo, a więc polowanie z ptakami łowczymi, zaczynamy patrzeć zupełnie innym okiem . . .

W centrum szczawnickiego zdroju

31 Lipiec 2016 Dodaj komentarz

Plac Dietla to centrum uzdrowiska, warto zawędrować w to miejsce by poznać prawdziwy klimat Szczawnicy . . .

Kategorie:Radosne chwile, Wakacje

722m n. p. m.

30 Lipiec 2016 Dodaj komentarz

Skoro miłość do gór po mami odziedziczyłam i nieopacznie, w przypływie ekscytacji pięknymi widokami podczas jednej z wędrówek do tego się przyznałam, chodzić teraz muszę kiedy tylko się da i gdzie tylko to możliwe😉

Mama na chwilę wytchnienia bynajmniej nie pozwala, myśląc chyba, że Pieniny ot tak, w dwa tygodnie przewędrujemy😉

Bywa niepohamowana i pomimo moich starań, nad Grajcarkiem udaje się przesiedzieć ledwie dwie przedpołudniowe godziny, po których ZDOBYWAĆ zaczynamy wszystko co dokoła😉

Dziś Małe Pieniny i PALENICA, a więc łowiecki dające się zagłoskoć, jak to górol powiedzioł😉 i letni tor saneczkowy na którym mama pokonywała lęk przed prędkością nadmierną🙂

Słowem brak nudy i totalne szaleństwo🙂 A że na szczycie zawsze jakieś dmuchańce się znajdą . . . cóż, to tylko lepiej, prawda?😉

Kategorie:Radosne chwile, Wakacje

No tak . . . z matką to w miejscu nie można ;)

26 Lipiec 2016 Dodaj komentarz

Wakacje w górach czas zacząć!!!

Dziś malowniczy rezerwat ,,Wąwóz Homole,, polana Bukowinka i obiad w bacówce😉

 

Kategorie:Radosne chwile, Wakacje

Wyczekiwane, upragnione . . .

24 Czerwiec 2016 Dodaj komentarz

. . . w końcu nastąpiły, przyszły, w końcu są!!! WAKACJE!!!

Więc!!! Mama jak to mama, na pupie usiedzieć nie może i absolutnie zawsze na pomysł wolny czas zajmujący wpadnie😉 tym razem wymyśliła (a wiedzcie, że jak Mami wymyśli to zrobi!) Energylandię!!!

No bo co, w końcu to tylko kilometrów kilkadziesiąt, a rok szkolny, a dokładniej rzecz ujmując, jego zakończenie i mój dyplom, z powodu którego, nie rozumiem dlaczego, ale mama płakała, uczcić jakoś trzeba🙂

Biedna tylko trochę była bo hmm tak jakby szybkości i w ogóle rzeczy ekstremalnych panicznie się boi, a ze Mną musiała. Sama przecież nie pojadę, nie zjadę, śruby nie wykręcę😉

Nie bardzo pojmuję fakt iż wszystkie przejazdy zrobiła z zamkniętymi oczami, ale czy to ważne😉 bo: do Formuły 1 wsiadła, Dragon roller-coaster też nie był Jej straszny (i to dwa razy), noi generalnie rzecz ujmując przeszła samą siebie . . .

Koniec końców skapitulowała udając, że jest głodna i bezwzględnie zjeść musi ;)!

Sprawę pragnienia szybkości uratował jednak wujek Grześ, który zrobił ze Mną jeszcze 4 roller-coastery🙂 NO!!! Wujek to wujek, zawrotna prędkość i ekstremalne spadki w dół nie robią na Nim wrażenia🙂

Dzień k a p i t a l n y!!! O, dla takich chwil to mogę siedzieć nad książkami ile wlezie!!!

Zacznę jednak od 1 września, odpocznę sobie, a co!!! Każdemu zerówkowiczowi się należy!!!